Aktualności
Rewolucje w pałacu
Magda Gessler robi rewolucję w polsko – francuskiej restauracji.
więcej
"Lato z Radiem" w Świerardowie-Zdroju
Świeradów-Zdrój okazał się kolejnym sukcesem pogodowym Bogdana Sawickiego. Tak przynajmniej stwierdził Robert Sowa, który przyszedł przed południem do pijalni wód, aby poopowiadać o menu koncertowym oraz wybrać najlepsze przepisy w fejsbukowym konkursie „Gotowania na Byle Czym". Pogoda rzeczywiście była przepiękna - słoneczko świeciło bez jednej chmurki na niebie!
Redakcja dostała specjalny prezent - śliczną miejscową żabkę, czy raczej żabka, o imieniu Radonek. Żabek urzekł Bogdana tak bardzo, że postanowił zabrać go do domu, Edwardowi do towarzystwa. Zielony dostał nowe imię - Edgar i w niedzielę w drodze do Warszawy siedział obok Bogdana na siedzeniu w samochodzie. Ciekawe czy Edward polubi pluszowego kolegę?:)
Co prawda stadion był nieco nasiąknięty wodą z dni poprzedzających koncert ale ekipa jest już przyzwyczajona do takich sytuacji, więc akcja „trociny" przebiegła sprawnie, głównie dzięki Marzence, która osobiście doglądała dostaw kolejnych partii wiórów oraz wybierała wodę wiadrami. I tak koncertowe miasteczko sponsorów stanęło bez przeszkód a tuż szesnastej koncert ruszył!
Jak zwykle poleczka, potem krótka „instrukcja obsługi" wszystkich atrakcji na placu (kulinarny TIR Roberta Sowy cieszył się jak zwykle największym powodzeniem) i zaraz potem do publiczności powędrował pierwszy jeż i inne letnie gadżety. Widzieliście kiedyś fruwającego pluszowego kurczaka? Ma niezły zasięg:) Zaś Bogdan opanował niemal do perfekcji sztukę rzutu piłką - gdyby trasa potrwała dłużej to byłaby szansa, że upomni się o niego nasza reprezentacja siatkarzy:)

Robert Sowa z Gosią Cegielską. A ten milusiński z tyłu to kto?!
Najmłodszych zabawiało Centrum Uśmiechu czyli Jagódka (kontynuująca urodziny z ubiegłego tygodnia) wraz z Ananasem i Truskawkiem. Było mnóstwo radości, konkursów, zabawy na scenie... A czy Państwo wiedzą, z czego gotuje się rosół? Bo to nie jest takie proste - a może to nerwy estradowe, że czasem zapominamy składników?... A po Fruktakach przyszła pora na pierwszy blok konkursów sponsorów. Zabawa PRYMATU to zawsze mnóstwo emocji i zaskakujących zwrotów akcji, gdyż o ile ubieranie Taty w strój kucharza i pakowanie przez Mamę ogórków idzie w miarę sprawnie o tyle stawianie wieży z puszek przypraw to już wyższa technika budowlana. Bo Krzywa Wieża w Pizie co prawda utrzymuje się w pionie ale już skrzywienie wieży budowanej przez zawodników powoduje, że wszystko się wali i trzeba zaczynać od nowa. Zdarzają się spryciarze budujący od razu dwie - większa szansa, że któraś się utrzyma:)
I jeszcze konkurs Ministerstwa Zdrowia, czyli zwrócenie uwagi jak ważne są profilaktyczne badania piersi a następnie - lazurowe żonglowanie słowem. Tym razem okazało się wyjątkowo skomplikowane, gdy drużyna, która pierwsza ułożyła 13 wyrazów po sprawdzeniu została zaledwie z trzema poprawnymi!
Gdy na scenie grała CHEMIA w czerwonym namiocie Pana Zdzisia (Sprzedawcy Roku) Roman Czejarek rozdawał autografy (najczęściej w ilościach hurtowych, w pakiecie po 3 - na każdej z trzech płyt z przebojami LzR).
W tłumie na placu spotkałam fejsbukowiczkę ze Strzegomia - Agnieszkę Szałecką! Oczywiście padłyśmy sobie w ramiona „na misia" (a byli tacy złośliwcy, co twierdzili że czułe powitanie dwóch kobiet zwiastuje deszcz. Nieprawda, nic nie padało!) :)
Zabawa jednak była nie tylko pod sceną - spacerując od stoiska do stoiska można było zagrać w koło fortuny „Smak-Prymat-Kucharek", porozmawiać o profilaktyce zdrowotnej w namiocie Ministerstwa Zdrowia, wziąć udział w lazurowych konkursach (serowy chwytak to przebój), napić się kawy u PRIMY, na stoisku KRBRD dowiedzieć się jak bezpiecznie podróżować a w Ministerstwie Rolnictwa poznać dobrą żywność. Były też przedstawicielstwa lokalnych organizacji - Duch Gór oraz Partnerstwo Izerskie.
A w pomarańczowym plenerowym namiocie Jedynki królowała Sława Bieńczycka - tłumy słuchaczy ustawiały się w kolejce do pamiątkowego nagrania aż do późnych godzin...
Po rockowym koncercie na scenie rozpoczął się drugi blok konkursowy. Warto zauważyć, że dzięki zabawie Ministerstwa Rolnictwa uczestnicy poznają nie tylko polskie produkty ale także - odświeżają sobie znajomość geografii Polski. Jednak przyznać trzeba, że różnie z tym bywa. Oczywiście nie każdy musi znać położenie wszystkich miast na mapie, ale żeby Częstochowę umieścić na Kujawach? A Wisłę, rodzinne miasto naszego orła Małysza rzucić aż pod Szczecin?... Ale żeby nie było tak dramatycznie to dodam, że reprezentacja Świeradowa uratowała honor trzech startujących w tym konkursie drużyn zdobywając maksymalną ilość punktów czyli 5 na 5! Montowanie fotelika w samochodzie też nie jest łatwe o czym mogły się przekonać kolejne dwie drużyny startujące w konkursie KRBRD a znajomość kawowych upodobań partnerki pozwoliła następnej parze wygrać ekspres od PRIMY!
„Jak włosy?" - to pytanie mógł zadać ze sceny tylko Olek Klepacz czyli wiadomo, że startuje koncert Formacji Nieżywych Schabuff! Panie piszczą, Panowie śpiewają czyli zaczynamy zabawę na „Ławeczce" w „Klubie Wesołego Szampana" gdzie czasem straszą „Baboki"...
Nie obyło się bez bisów, a zaraz potem Roman Czejarek i Bogdan Sawicki znaleźli nowych opiekunów dla Mega-Jeża! Zaś przed koncertem głównej gwiazdy czyli KORY niespodzianka od burmistrza - specjalny pokaz tradycyjnych sztucznych ogni z całego świata z komentarzem :) I spotkałam dwie kolejne fejsbukowe znajome - Klaudię Bochenek oraz Joannę Ostrowską.
I wreszcie ta, na którą wszyscy czekali, czyli KORA! Zaśpiewała swoje największe przeboje: Lucciola, Kocham Cię, kochanie moje czy Wyjątkowo zimny maj. Ten ostatni tytuł nieźle pasował do temperatury na stadionie - 12 stopni Celsjusza!!! Ale publiczność wiernie trwała pod sceną, zatem nie mogło obyć się bez bisu! A na finał - sztuczne ognie, tym razem pokaz przygotowany przez burmistrza!
Kolejny, przedostatni przystanek na trasie LzR to Szczytno. Zapraszamy!
Relacja pochodzi ze strony.

